Było blisko

Trzecie i najbardziej emocjonujące spotkanie Trefla z Asseco Prokom Gdynia zakończyło się ośmiopunktowym zwycięstwem gości (70:78).

Grę rozpoczynają zawodnicy Asseco, którzy przejmują piłkę, ale pomimo trzech prób nie trafiają do kosza. Pierwsze punkty zawodnicy Prokomu zdobywają w rzutach osobistych, jednak chwilę później Cliff Hawkins po doskonałym przechwycie Michała Hlebowickiego doprowadza do remisu 2:2. Przez kolejną minutę bardzo zacięta gra nie przynosi punktów, poza jednym, który znalazł się na koncie sopocian po osobistym rzucie Lawrenca Kinnarda. W piątej minucie Prokom zdobywa szósty punkt (3:6), zaś Paweł Malesa pierwszym w tym spotkaniu wykonuje celny rzut za trzy wyrównuje wynik (6:8).  W kolejnych minutach doskonale prezentuje się Paweł Kowalczuk, który wykorzystuje wszystkie rzuty osobiste i pokazuje doskonałą skuteczność w przechwytach pod koszem przeciwnika. Po akcji Davida Logana Gdynia prowadzi pięcioma punktami (6:11). Sytuacja zmienia się po bardzo szybkiej akcji z celnym rzutem Gintarasa Kadziulisa. Półtorej minuty przed zakończeniem kwarty gospodarzom do remisu brakuje jednego punktu, jednak po rzucie Quintela Woodsa z drugiej linii kwarta kończy się wynikiem 13:16.

Pierwsze punkty drugiej kwarty zdobywa Cliff Hawkins, dzięki czemu zespoły remisują 16:16. Kolejne dwie minuty nie przynoszą zawodnikom punktów. Pod koniec trzeciej minuty Asseco wysuwa się na pięciopunktowe prowadzenie, między innymi po celnych rzutach Davida Logana. Po pięciu minutach drugiej kwarty Asseco zdobywa dziesięciopunktową przewagę, która bardzo szybko zwiększa się do trzynastu punktów. Treflowi trudno Est nadrobić stratę. Trzy minuty przed końcem pierwszej połowy wynik wynosi 21:37. Gintaras Kadziulis w rzucie osobistym i Lawrence Kinnard trafieniem z drugiej linii zdobywają cztery punkty dla zespołu gospodarzy, jednak gdynianie utrzymują tempo. W ostatnich sekundach Cligg Hawkins zdobywa dla Trefla dwudziesty dziewiąty punkt, jednak druga kwarta kończy się dwunastopunktową przewagą Prokomu (29:41). 

Trefl od początku drugiej połowy stara się z zmniejszyć prowadzenie Gdyni. Po celnym rzucie Michała Hlebowickiego sytuacja minimalnie, bo o jeden punkt w porównaniu z końcem drugiej kwarty, zmienia się na korzyść sopocian (33:44). W połowie trzeciej części meczu Łukasz Ratajczak niespodziewanym trafieniem doprowadza do wyniku 37:46, który utrzymuje się przez kolejną minutę. Zmienia go dopiero celny rzut osobisty Gintarasa Kadziulisa, a kilka sekund po nim dwa punkty zdobyte przez Michała Hlebowickiego. Równo trzy minuty przed końcem przedostatniej części gry goście prowadzą jedynie sześcioma punktami (40:46). Zawodnicy Asseco zdobywają po chwili dwa punkty, jednak w odpowiedzi Cliff Hawkins po akcji z Łukaszem Ratajczakiem trafia za trzy punkty (43:48). Kilka sekund później tak samo skuteczny w rzucie za trzy okazuje się David Logan, który znów zapewnia drużynie Prokomu osiem punktów przewagi. Czterdzieści sekund prze końcem kwarty wynik wynosi 44:51. Daniel Ewig wykorzystuje oba rzuty osobiste i w ostatniej sekundzie trafia za trzy punkty. Trzecia kwarta, podobnie jak poprzednia, kończy się dwunastopunktowym prowadzeniem Asseco Prokomu 44:56.

Po dwóch minutach gry Iwo Kitzinger wykonuje doskonały rzut za trzy punkty i zdobywa pierwsze punkty dla Trefla w czwartej kwarcie. Nie zmienia to jednak punktowej sytuacji drużyn, między którymi nadal istnieje dwunastopunktowa różnica. W czwartej minucie Michał Hlebowicki dobitką po Marcinie Stefańskim zdobywa czterdziesty dziewiąty punkt dla Sopotu (49:60). Kolejne dwa trafia Gintaras Kadziulis (51:60), który w szóstej minucie doskonałym rzutem za trzy daje Treflowi realną szansę na wygraną (54:60). Quintel Woods bardzo szybko zwiększa dystans pomiędzy zespołami trafieniem z drugiej linii. Gospodarzom do końca meczu pozostają cztery minuty i jedenaście punktów do nadrobienia. Staje się to realne po celnych rzutach Cliffa Hawkinsa i Iwo Kitzingera (60:67). Dwie minuty przed końcem spotkania sopocianom do zremisowania z Gdynią brakuje pięciu punktów. Minutę przed końcem ostatniej kwarty różnica punktów między zespołami zwiększa się do dziewięciu (65:74), a po chwili do dziesięciu punktów (66:76). W dziesiątej minucie Marcin Stefański, podobnie jak Cliff Hawkins, wykorzystuje oba rzuty osobiste. W ostatnich sekundach z boiska schodzą Daniel Ewig i Lawrence Kinnard (po pięciu przewinieniach). Zacięta walka kończy się ośmiopunktową przewagą gości 70:78.

Komentarze

Zapraszamy do komentowania. Pamiętajcie o regulaminie